Jak zrobiłam kolejną broszkę z filcu

Czas filcowania

Filcuj, filcuj może coś z tego będzie. A takie powiedzonko sobie ułożyłam. Ostatnio wiele słyszę i wiele spotykam tematów związanych z filcowaniem. Wygląda na to, że ta technika robótkowa staje się coraz bardziej popularna.

Pojawiają się szkolenia i kursy. Można nauczyć się samodzielnie filcowego rzemiosła. Jak w zasadzie każdej dziedzinie tutaj również można mówić o stopniu zaawansowania. Ja w sumie całkiem niedawno dołączyłam do grupy fanek (fanów 🙂 ) filcowanych drobiazgów. Idzie mi całkiem całkiem.

Z filcu można wyczarować naprawdę fantastyczne rzeczy. Zresztą mam nadzieję, że udowodnię to poniżej w dalszej części blogowego wpisu.

Resztki filcu

Poprzednim razem opisałam szalik, który został upiększony broszką wykonaną z filcu. Zrobiłam ją całkiem sama. A co więcej z zakupionego do szalika filcu został mi jeden arkusz. Przecież nie mogłam pozwolić aby się zmarnował. Usiadłam, chwilkę zastanawiałam się co z niego zrobić. W efekcie powstała kolejna broszka. Tym razem trochę większa od tej szalikowej. I trochę inaczej zrobiona. Możesz ją zobaczyć na poniższych zdjęciach. Ciekawe czy Ci się podoba?

Moja filcowa broszka nie musiała długo czekać na moje względy. Już ją bardzo lubię. Nawet pomimo tego, że kolor troszkę nie pasuje do mojego szalika to i tak musiała się na nim znaleźć. W konsekwencji parę razy byliśmy na wspólnych wyjściach.

Ale przecież szalik to nie wszystko. Na pewno znajdę dla niej jeszcze inne zastosowania. Wykorzystam ją choćby do szarej tuniki, którą ostatnio zrobiłam (i pewnie niedługo zaprezentuję).

I powoli chyba łapię bakcyla filcowego :). Co ja gadam (piszę), już dawno go złapałam. Zabawa jest przednia. Frajda z efektów jeszcze przedniejsza. Spróbuj to się przekonasz.

Przygody z filcem ciąg dalszy

Nie, nie, to jeszcze nie był koniec.

Przygoda nie zakończyła się na jednej filcowej broszce. Ale po kolei.

Po zobaczeniu efektu moich broszkowych i filcowych zmagań moje starsze 8-letnie szczęście od razu kategorycznie stwierdziło, że przecież ja już mam broszkę, więc ta będzie Jej. No i mamy kłopot :).

Hmmm… żeby jakoś wybrnąć obiecałam, że dla Niej też coś powstanie. Trochę porysowałam, popróbowałam i pomęczyłam swoją wyobraźnię. Lubię tak czasami. Na koniec osiągnęłam coś z czego jestem bardzo zadowolona.

Koniec końców mam dla Niej niespodziankę. O taką jak widzisz na zdjęciu:

A na kolejnym zdjęciu w tle mój kwiatek, dla lepszej widoczności kociaka.

Szykują się jednak kolejne przeboje. Wszystko dlatego, że moje młodsze 3-letnie szczęście powiedziało, że „Ona chcie gołąbka”…..:). Zatem trzeba będzie porysować, popróbować, pomęczyć wyobraźnię i zrobić kolejną broszkę z filcu. Efekt tych zmagań opiszę w którymś z kolejnych wpisów.

P.S. A jeżeli Ci się podoba ten wpis to proszę kliknij w przycisk +1. W ten sposób pomagasz mi go promować. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *