Miesięczne archiwum: Styczeń 2011

Szara tunika z odzysku czyli kolejny sweter na drutach

Szafa u mamy

Nie ma to jak u mamy… W czasie świąt spędziłam u niej kilka dni razem z moją rodzinką. Jak zawsze był to przyjemny czas. Odwiedziłam ściany, pośród których wyrastałam. Mój pokój. Wspomnienia…

Czas wrócić jednak do tematu wpisu. W mieszkaniu mamy, w przedpokoju stoi wielka szafa. Taka na całą ścianę. Podczas pobytu postanowiłam zrobić w niej mały „remanent”. Tam zawsze znajdowałam wiele ciekawych rzeczy. Tym razem było podobnie. Mama też bardzo lubiła (i dalej lubi) robótki na drutach i szydełkowanie.

I cóż tam odkryłam? No całkiem spory stos różnych włóczek. Przyglądałam się im dokładnie i moim zdaniem –  niektóre z nich mają już wartość  muzealną :).

Moje zamiłowanie do wykorzystywania resztek się odezwało i pomyślałam, że może coś jeszcze z tego mogłoby powstać… I powstała szara tunika. Jednak nie pytaj z jakiej włóczki –  bo nie mam pojęcia. Z pewnością to jakaś mieszanka akrylu z wełną, ze zdecydowaną przewagą wełny.

Wynik szperania po szafie mamy i paru wieczorów dziergania możesz obejrzeć na zdjęciu.

Moje druty i pomysł

Jak powstał pomysł na szarą tunikę? Miałam włóczkę, druty i chęci. Czyli prawie wszystko co potrzeba, brakowało tylko opisu wykonania.

Chciałam stworzyć coś z warkoczami i rombami. Trudność polegała jednak na tym, żeby wzory układały się w poprzek swetra, a nie wzdłuż. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam, gotowego opisu też nie miałam, więc zaczęłam kombinować. I wyszło! Wzór autorski 🙂

Ostatnio tak wymyślam swoje robótki swetrowe, aby nie zszywać lub zszywać jak najmniej. Tym razem też tak chciałam zrobić. Szukałam sposobu i wyszło. Szwy są tylko od pachy do końca rombów.

Tunika robiona jest w całości od jednego rękawa w stronę drugiego. Następnie są dobrane oczka pod rombami i przerabiane dalej w dół. I jest naprawdę fajna :). Zresztą niech każdy sam oceni.

P.S. A jeżeli Ci się podoba ten wpis to proszę kliknij w przycisk +1. W ten sposób pomagasz mi go promować. Dziękuję.

Jak zrobiłam kolejną broszkę z filcu

Czas filcowania

Filcuj, filcuj może coś z tego będzie. A takie powiedzonko sobie ułożyłam. Ostatnio wiele słyszę i wiele spotykam tematów związanych z filcowaniem. Wygląda na to, że ta technika robótkowa staje się coraz bardziej popularna.

Pojawiają się szkolenia i kursy. Można nauczyć się samodzielnie filcowego rzemiosła. Jak w zasadzie każdej dziedzinie tutaj również można mówić o stopniu zaawansowania. Ja w sumie całkiem niedawno dołączyłam do grupy fanek (fanów 🙂 ) filcowanych drobiazgów. Idzie mi całkiem całkiem.

Z filcu można wyczarować naprawdę fantastyczne rzeczy. Zresztą mam nadzieję, że udowodnię to poniżej w dalszej części blogowego wpisu.

Resztki filcu

Poprzednim razem opisałam szalik, który został upiększony broszką wykonaną z filcu. Zrobiłam ją całkiem sama. A co więcej z zakupionego do szalika filcu został mi jeden arkusz. Przecież nie mogłam pozwolić aby się zmarnował. Usiadłam, chwilkę zastanawiałam się co z niego zrobić. W efekcie powstała kolejna broszka. Tym razem trochę większa od tej szalikowej. I trochę inaczej zrobiona. Możesz ją zobaczyć na poniższych zdjęciach. Ciekawe czy Ci się podoba?

Moja filcowa broszka nie musiała długo czekać na moje względy. Już ją bardzo lubię. Nawet pomimo tego, że kolor troszkę nie pasuje do mojego szalika to i tak musiała się na nim znaleźć. W konsekwencji parę razy byliśmy na wspólnych wyjściach.

Ale przecież szalik to nie wszystko. Na pewno znajdę dla niej jeszcze inne zastosowania. Wykorzystam ją choćby do szarej tuniki, którą ostatnio zrobiłam (i pewnie niedługo zaprezentuję).

I powoli chyba łapię bakcyla filcowego :). Co ja gadam (piszę), już dawno go złapałam. Zabawa jest przednia. Frajda z efektów jeszcze przedniejsza. Spróbuj to się przekonasz.

Przygody z filcem ciąg dalszy

Nie, nie, to jeszcze nie był koniec.

Przygoda nie zakończyła się na jednej filcowej broszce. Ale po kolei.

Po zobaczeniu efektu moich broszkowych i filcowych zmagań moje starsze 8-letnie szczęście od razu kategorycznie stwierdziło, że przecież ja już mam broszkę, więc ta będzie Jej. No i mamy kłopot :).

Hmmm… żeby jakoś wybrnąć obiecałam, że dla Niej też coś powstanie. Trochę porysowałam, popróbowałam i pomęczyłam swoją wyobraźnię. Lubię tak czasami. Na koniec osiągnęłam coś z czego jestem bardzo zadowolona.

Koniec końców mam dla Niej niespodziankę. O taką jak widzisz na zdjęciu:

A na kolejnym zdjęciu w tle mój kwiatek, dla lepszej widoczności kociaka.

Szykują się jednak kolejne przeboje. Wszystko dlatego, że moje młodsze 3-letnie szczęście powiedziało, że „Ona chcie gołąbka”…..:). Zatem trzeba będzie porysować, popróbować, pomęczyć wyobraźnię i zrobić kolejną broszkę z filcu. Efekt tych zmagań opiszę w którymś z kolejnych wpisów.

P.S. A jeżeli Ci się podoba ten wpis to proszę kliknij w przycisk +1. W ten sposób pomagasz mi go promować. Dziękuję.

Szalik z kwiatkiem z filcu

Nowy Rok

2010 za nami, rozpoczął się kolejny rok. Wokół sporo zmian. Nie wszystkie pozytywne. Jedna z takich, którą pewnie i Ty i ja odczujemy to zmiana wysokości (powiększenie) podatku VAT.

Niektórzy twierdzą, że w tym roku odzież może zdrożeć nawet o 1/3. O całe 33% do góry.  Stawiam na to, że będą wracać do łask wszelkie techniki umożliwiające samodzielne wykonanie ubrań. Zatem dobry czas na druty czy szydełkowanie :).

Tak sobie myślę: fajnie, że można sobie coś zrobić samemu. Trochę niezależności. Człowiek ma satysfakcję, fajne zajęcie na wieczory i do tego oszczędność :).

Ale mimo wszystko WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU :).

Szalik i filcowane kwiatki

A dzisiaj chcę pokazać szalik, który zrobiłam sobie do nowej śliwkowej kurtki. Zrobiłam go bardzo luźnym ściegiem. Chciałam żeby dawał wrażenie lekkości, a włóczka jest gruba i ciepła (katia dulce). To jednak nie koniec ‚tworzenia’. Do szalika postanowiłam ‚coś’ dodać. To dość nietypowa broszkę w postaci kwiatka wykonanego z filcu. Tak na marginesie to zauważam, że ta technika (filcowanie) wzbudza coraz więcej zainteresowania. Może więc nie jest to takie nietypowe?

Muszę się pochwalić, że efekt jest całkiem całkiem… Zresztą oceń samodzielnie oglądając zdjęcie. Uważam, że dodatki do ubrań potrafią je fajnie uatrakcyjnić.

Mocowanie

Na zdjęciach kwiatek przeszyty jest do „szlufki”, która miała służyć do przewlekania jednego końca szalika w drugi. Takie pomysł stosuję czasem zamiast wiązania. Ale w przypadku tego szalika i mojej kurtki lepiej wypada wiązanie tradycyjne. Tak więc szlufka zniknęła. A broszkę przypinam gdzie bądź.

Moja filcowa broszka

Do zrobienia broszki potrzebujesz arkusz A4 cienkiego filcu (koszt jakieś 2 – 3 zł), nici  i igła. Możesz ją przypinać agrafką, ale wygodniej jest z zapięciem do broszek (koszt około 50 gr). Filc i zapięcie do kupienia w sklepach hobbystycznych, niektórych pasmanteriach lub na sieci. Fajnie wyglądają te kwoty.

A na koniec kwiatek w przybliżeniu.

P.S. A jeżeli Ci się podoba ten wpis to proszę kliknij w przycisk +1. W ten sposób pomagasz mi go promować. Dziękuję.

Jak wykonać sweter cardigan

Opis wykonania swetra

Tym razem króciutko.

Zdecydowałam, aby opublikować kolejny opis wykonania. Tym razem pokazuję jak przy pomocy drutów zrobić cardigan-a o którym pisałam w poście: Jak zrobiłam sweter w całości…

Zgodnie z moimi zasadami dostęp jest możliwy poprzez stronę z listą opisów.

Udanego szydełkowania.

P.S. A jeżeli Ci się podoba ten wpis to proszę kliknij w przycisk +1. W ten sposób pomagasz mi go promować. Dziękuję.